Między czułością a naturą. 10 pytań do Kasi Fryzy
Do grona artystów wall-being dołącza Kasia Fryza - ilustratorka, której świat wypełniają natura, emocje i uważność na codzienne detale. W jej pracach zwierzęta, krajobrazy i drobne momenty stają się opowieścią o bliskości, wrażliwości i dziecięcej ciekawości świata. Z tej okazji rozmawiamy z Kasią o drodze do ilustracji, tworzeniu dla najmłodszych, inspiracjach i małych przyjemnościach, bez których trudno wyobrazić sobie dobry dzień.
1. Na początek - kim jest Kasia Fryza, kiedy odkłada ilustrację na bok?
Kasia Fryza to kobieta ciekawa świata, kochająca zwierzęta i naturę. To też dziewczyna, która uwielbia proste momenty i małe radości: kawę w kawiarni, spacer z psem, zapach oceanu czy podróże. To mama, która ma ogromne marzenia, ale szczęście odnajduje w codzienności – choćby w porannych przytulasach z dziećmi i mężem. To przyjaciółka mająca niewielu przyjaciół, ale niesamowicie lojalna. Kasia Fryza to także wrażliwa dusza, która czasem się smuci i martwi. Ostatecznie Kasia to w środku mała dziewczynka, która odnajduje niezwykłe rzeczy w tych zwykłych.
2. Pamiętasz moment, w którym ilustracja stała się czymś więcej niż tylko twórczą pasją?
To może banał, ale wydaje mi się, że już się urodziłam z taką twórczą duszą. A tak naprawdę mam wrażenie, że to moja mama pchnęła mnie w kierunku artystycznym. Myślę, że w pewnym sensie zrealizowałam jej pragnienie, bo choć nigdy nie zajmowała się sztuką zawodowo, ma duszę artystki – tak jak ja.
To mama była moim kierunkowskazem. Jeśli natomiast chodzi o samą ilustrację i drogę do miejsca, w którym jestem dzisiaj, to była ona kręta i wyboista. Najpierw przez wiele lat pracowałam jako graficzka, ale był to pragmatyczny wybór. Słuchałam podszeptów, że tylko to zapewni mi pieniądze i stabilizację. Dziś już wiem, że to nieprawda. Żeby zarabiać, trzeba być zaradnym, pracowitym, a na końcu także cierpliwym. Wtedy można osiągnąć sukces w każdej dziedzinie.
Przebranżowiłam się niespełna dziesięć lat temu i postanowiłam już nikogo nie słuchać. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Szukałam różnych sposobów, żeby wejść do środowiska, które jeszcze do niedawna było dość hermetyczne. Punktem zwrotnym był udział w konkursie na ilustracje do książki organizowanym przez szwajcarskie wydawnictwo Helvetiq. Podskórnie czułam, że wygram. Nastawiłam się na to i rzeczywiście wygrałam. To otworzyło mi pierwszą furtkę.
4. Kiedy ktoś po raz pierwszy patrzy na Twoje ilustracje, co chciałabyś, żeby w nich odnalazł?
"Szczerze mówiąc, nigdy nie zastanawiałam się nad tym głębiej. Wiele rzeczy robię intuicyjnie, tak jak chociażby dobór kolorów. Najważniejsze są dla mnie jednak emocje i to właśnie na nich chciałabym się skupiać. Obraz nie powinien pozostawiać widza obojętnym. Powinien czymś poruszyć, rozśmieszyć, zasmucić, a czasem nawet obrzydzić."
- Kasia Fryza
5. Codzienność często pojawia się w Twoich pracach. Co inspiruje Cię najmocniej poza pracownią?
To właśnie codzienność najbardziej mnie inspiruje. Jestem uważną obserwatorką i bardzo to w sobie lubię. Potrafię zauważać rzeczy, na które inni często nie zwracają uwagi. Co więcej, na co dzień mam z kim się tym dzielić, bo mój mąż również dostrzega takie detale. Natura i zwierzęta są dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji. Bez kontaktu z przyrodą czuję się źle i tracę energię.
6. Zwierzęta i natura wracają w Twojej twórczości bardzo często. Co sprawia, że są Ci tak bliskie?
Jak już wspomniałam, uwielbiam przyrodę. Jestem przekonana, że gdybym nie była ilustratorką, prawdopodobnie wyjechałabym do Afryki, żeby opiekować się osieroconymi słoniami. To, że tak bardzo kocham zwierzęta, wynika chyba z mojej dużej wrażliwości.
7. Co najbardziej cenisz w pracy ilustratorki, a co bywa najtrudniejsze?
"Dobrze, że pytasz o to, co lubię, bo jest też sporo rzeczy, których nie lubię."
-Kasia Fryza
Najfajniejsze jest to, że stworzyłam sobie własny świat. Sama wyznaczam godziny pracy i mogę rysować praktycznie w każdym miejscu na świecie. To daje ogromne poczucie wolności i jest pewnego rodzaju luksusem. Taki sposób pracy ma jednak swoje pułapki. Bardzo trudno zachować równowagę, bo tak naprawdę jestem w pracy przez całą dobę. Na szczęście w utrzymaniu balansu pomagają mi moje dzieci. To one pilnują, żebym się nie przepracowała.
8. Tworzysz przede wszystkim dla najmłodszych. Co jest dla Ciebie najważniejsze w opowiadaniu historii dzieciom?
Dzieci są wspaniałe. Bezkompromisowe, szczere i niezwykle wrażliwe, szczególnie do około siódmego roku życia. Nie mają jeszcze ograniczeń w wyobraźni, które często pojawiają się u dorosłych. Myślę, że tworzenie dla dzieci daje ogromne pole do eksperymentów i zabawy formą.
Można pozwolić sobie na więcej humoru, absurdu czy ukrytych detali, które mali czytelnicy potrafią wychwycić lepiej niż dorośli. Ten kierunek pojawił się dość naturalnie. Zawsze lubiłam zwierzęta, opowiadanie historii i obserwowanie świata z dziecięcej perspektywy. Książka obrazkowa okazała się miejscem, w którym wszystkie te rzeczy mogłam połączyć.
9. Czy podróże wpływają na sposób, w jaki patrzysz na kolory, kompozycję i świat wokół siebie?
Podróże pomagają mi zmieniać perspektywę. Są dla mnie formą stymulacji i odświeżenia umysłu. Siedzenie w jednym miejscu i zamknięcie się w pracowni nie służy mi na dłuższą metę. Podróże napełniają moją głowę nowymi pomysłami i inspiracjami.
10. Na koniec - Twoje największe guilty pleasure?
Moje guilty pleasure to samotne picie kawy o poranku nad oceanem. To także namiętne kupowanie szkicowników i kolekcjonowanie książek z ilustracjami. A czasami po prostu film przy kominku i paczka chipsów.








